Jedziesz na koncert-lądujesz w psychiatryku.Jak wyszłam z depresji i jak wygląda naprawdę pobyt w klinice psychiatrycznej?

To będzie wyczerpujący wpis ,bardzo zależało mi na tym by ująć w nim wszystko,co chciałabym by przeczytała każda osoba ,która tutaj trafi.
Dla osób chorych,wiem,że wielu z nich boi się pobytu w szpitalu.
Również dla tych „zdrowych” myślących stereotypowo.
Tych,którzy uważają,że krzykliwi wariaci rzucający się po ścianach są poprzypinani pasami do łóżka w obskurnym szpitalu rodem z horrorów.

Zacznijmy od tego ,że na depresję chorowałam od około dwóch lat.
Bardzo długo ukrywałam chorobę przed światem,próbowałam uporać się z tym na własną rękę ,ale to tylko pogarszało mój stan.
Odwiedzałam lekarza rodzinnego ,dostając recepty na kolejne tabletki mające poprawić mój stan.Między innymi leki na nerwicę lękową,pomagające w zasypianiu,przy atakach paniki,na tachykardię i uspokające.Tabletki momentami pomagały,na jakieś kilka godzin potrafiłam się lepiej poczuć,jednak przy tej chorobie wymagałam przede wszystkim pomocy specjalisty.
Tak trafiłam do mojej pierwszej pani psychiatry.
Mam z nią raczej złe wspomnienia.
Przede wszystkim zraziła mnie niepoważnym podejściem do mojej osoby.
Podczas pierwszej wizyty miałam różowe włosy.
Zapłakana,odpowiadałam jej na pytania i wyobraźcie sobie,że w takim momencie wypaliła:
ŁADNE MASZ WŁOSY ,RÓŻOWE! SPRÓBUJ PATRZEĆ NA ŚWIAT PRZEZ RÓŻOWE OKULARY.
W tym momencie miałam ochotę rzucić się pod auto i w sumie zrobiłam to jakiś czas później ,auto zahamowało w ostatnim momencie a kierowca głośno zatrąbił.
To była moja pierwsza próba samobójcza.
Najgorsze jest to ,że w tamtym momencie byłam cholernie dumna z siebie BO SIĘ NIE BAŁAM.
Moja NIEZWYKLE PROFESJONALNA pani psychiatra wiedząc,że pracuję za granicą i nie będę miała okazji zbyt często się z nią widzieć przepisywała mi leki nawet na kolejne 3 miesiące.
To były trzy rodzaje tabletek,w tym nasenne.
Gdy powiedziałam jej ,że skoczyłam pod auto,skomentowała to bardzo dobitnie.
ALE TO NIE JEST TAK,ŻE NIE CHCESZ ŻYĆ,PO PROSTU NIE CHCESZ ŻYĆ TAK JAK TERAZ.
acha.
To przykre,bo takie sytuacje są rozpaczliwym wołaniem o jakąkolwiek pomoc.
Często szukaniem ostatniej deski ratunku.
Wtedy płakałam po nocach i błagałam wszechświat,żeby mnie gdzieś zamknięto,bo nie wytrzymam dłużej.
Próbowałam się ratować,planować,zapewniać sobie rozrywkę.
Spontanicznie,przy kolejnym samookaleczaniu się kupiłam bilet na koncert DEPECHE MODE w moim ukochanym mieście.
Jeżeli to nie zmieni czegokolwiek to co może?
Przed koncertem odwiedziłam Polskę w ramach urlopu.
Było ze mną coraz gorzej,tabletki nie pomagały.
Pod wpływem chwili i niechęci do życia połknęłam wszystkie tabletki jakie miałam w zasięgu ręki.
Opakowanie nasennych,wszystkie antydepresanty jakie znalazłam.
Odpływałam.
Nie pamiętam dobrze,co było dalej.
Wiem,że przyjechała karetka,a ja opierdoliłam pielęgniarzy ze śmiechem pytając po co przyjechalil.
Potem urywki,jazdę karetką do szpitala z kroplówką w żyle.
Miałam wybór:albo płukanie żołądka,albo poradzę sobie z tym sama.
Zmusiłam się do wymiotów wypijając prawie dwa litry wody.
Znowu podpięli mnie do kroplówki.
Błagałam i płakałam,żeby wypuścili mnie do toalety,pielęgniarka brutalnie wyrwała igłę z mojego przedramienia i poszła ze mną do toalety.
Włożyła ją spowrotem równie okrutnie.
Traktowano mnie naprawdę bez wyczucia.
Rozumiem,nadgodziny,niskie płace w szpitalach.
Traktujcie tak samobójcę,nie pomożecie.
Następnie miałam rozmowę z psychologiem,zaproponowano mi oddział zamknięty.
Odmówiłam.
Wiecie dlaczego?
Bo za kilka dni jechałam na koncert.
Moja mama płakała,nie chciała wypuścić dwudziestodwuletniej córki z domu.
Wierzyła mimo to,że to może cokolwiek zmienić.
Pojechałam.
Popełniłam tym samym błąd szukając tego,co zapoczątkowało u mnie taki stan.
Spotkałam się z osobą,która zniszczyła moją psychikę,samoocenę,moje zdrowie.
Byłam na koncercie.
Płakałam,wiedząc,że to ostatnie moje dobre wspomnienie.
Płakałam,bo tylko to chciałam zobaczyć przed śmiercią.
Moje ukochane miasto.
Mój ukochany zespół.
Jego.
Z nim spotkałam się kolejnego dnia.
Gdzie wylądowałam po kilku godzinach?
Na dwunastym piętrze wieżowca,w mieszkaniu,w którym kiedyś mieszkaliśmy razem.
Później potoczyło się wszystko równie szybko,jak za poprzednią próbą.
Karetka,policja,światła latarek,gdy moja lewa noga była już w powietrzu.
Miła pielęgniarka w karetce,zapewniająca mnie,że tam gdzie mnie zabiorą będzie dobrze.
WYLĄDOWAŁAM W KLINICE PSYCHIATRYCZNEJ.
Właśnie o to błagałam,gdy walczyłam w sobie pomiędzy beznadziejnym życiem a samobójstwem.
Od początku rozmawiałam z lekarzem,z którym wyczułam pewną więź.Pobrał moją krew całkowicie bezboleśnie,śmiejąc się ,że jest z Rumuni- jak Drakula i mimowolnie mają to w swojej tradycji.
Musiałam opowiedzieć o tym,co mnie doprowadziło do takiego stanu i czy leczyłam się wcześniej psychiatrycznie.
Ponieważ była to klinika prywatna,moje leczenie pokrywało ubezpieczenie europejskie,które miałam ze względu na pracę na terenie Polski oraz Niemiec.
Pierwszy dzień był dla mnie najgorszy,czekałam,aż przyjedzie mój bagaż z hotelu,czułam się zupełnie otumaniona.
Zapewniono mi wyżywienie wegańskie,czyli dokładnie takie,jakiego oczekiwałam.
Czułam się odosobniona,wydawało mi się,że wszyscy są naćpani,lub zdrowi,gdyż tak miło spędzali ze sobą czas i śmiali się.
OSOBY CHORE PSYCHICZNIE.
Potrzebowałam czasu i nikt na mnie nie naciskał,układałam puzzle w spokoju,200,500,1000 sztuk .
Określałam sobie cele.
Zaczęłam rozmawiać z ludźmi,poznawać ich historie,nawiązywać przyjaźnie.
Wszyscy byli dla mnie bezinteresownie mili,nawet,gdy nie chciałam z nimi rozmawiać.
JAK MNIE WYLECZONO?
Największym plusem w klinice psychiatrycznej jest to,że miałam całodobowo opiekę lekarzy.
Codziennie,różnego rodzaju terapie.Wróciłam do sztuki,malowałam,tworzyłam biżuterię.
Na terapii prywatnej,mogłam z lekarzem porozmawiać w cztery oczy.
To on uczył mnie od nowa jak żyć,czasami przychodziłam do niego niezapowiedzianie i prosiłam o słowo wsparcia.
Za każdym razem je otrzymywałam.
Najbardziej spodobały mi się terapie grupowe.
W poniedziałki każdy się przedstawiał,przedstawiał lekarzom i pacjentom swój cel na następny tydzień.
W piątki mówiliśmy o tym,czy zrealizowaliśmy swój cel.
Nie stawiałam sobie niewyobrażalnych wyzwań.
Stawiałam małe kroki,jak dziecko,uczące się na nowo chodzić.
KAŻDY MÓJ PONIEDZIAŁKOWY CEL REALIZOWAŁAM PRZED PIĄTKIEM.
Poznałam wielu niesamowitych ludzi.
Młodszych,starszych ode mnie.
Bardziej i mniej doświadczonych.
Choroby psychiczne mogą spotkać każdego i nie są powodem do wstydu.
Wiedziałam,że jestem tam po to,by się wyleczyć.Wierzyłam,że skoro jestem w najlepszej klinice w Niemczech,to na pewno mi pomogą i jeżeli z niej wyjdę to znaczy,że jestem zdrowa.
Dowiedziałam się o sobie więcej niż kiedykolwiek wcześniej,zaczęłam rozumieć swoje zachowania,których żałowałam.
Dostałam szansę,motywację.
Nadzieję na to,że mogę być szczęśliwa,gdy myślałam,że to już koniec.
Zrozumiałam.
Wiecie,ile potrzebowałam leków z tego wszystkiego,czym faszerowała mnie moja pani psychiatra?
JEDNEGO LEKU ANTYDEPRESYJNEGO.
Biorę go do teraz,za miesiąc idę na konsultację.
Jestem pewna,że będę miała zmniejszoną dawkę.
Przeprowadzam się do miasta,w którym marzyłam by mieszkać.
Jestem zupełnie zdrowa i szczęśliwa,chociaż zmieniło się tylko moje myślenie.
Uwolniłam się z sideł depresji,chociaż pochłonęła mnie całkowicie.
Nie bałam się śmierci,bo wiedziałam,że gdy umrę moje cierpienie nareszcie się skończy.
TERAZ NIE CHCĘ UMRZEĆ,BO MAM JESZCZE WIELE DO ZROBIENIA.
pamiętajcie.
NIE MA SYTUACJI BEZ WYJŚCIA.
Czasami najgorszy jest wstyd,samotność,strach.
Korzystajmy z szans,które daje nam życie.
Dałam z siebie 200% pracując z lekarzami,chodząc na terapie,które początkowo wydawały mi się głupie.
To wszystko mnie uratowało.
Mogę mówić,że to zasługa lekarzy,dobrych warunków.
Nie,to moja zasługa.
Bo to ja walczyłam o moje życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>